poniedziałek, 28 lipca 2008

Maleńka zmiana gdyż tata Bartosza pisze.
Niedzielny wypad nad wodę



Nasz kochany synuś trochę marudził. Niewiadomo czemu, może zły dzień, a tu przyjechawszy do domu tak ok 5 okazuje się że Bartoszek ma gorączkę. Czopek raz czopek dwa i zbita, ale wcześnie rano powtórka z gorączkowaniem, szybka decyzja jedziemy do szpitala. No i zostali Kochana Mamusia z Kochanym Synem.
Proszę się nie martwić bo wszystko w porządku. Temperatura zbita, ale trzeba na obserwacji jeszcze zostać.
List do Mamusi. (niepoukładane myśli)
Kochana Żono, kochana Mamusiu.
Gdy wypisywałaś książeczkę od Bartosza "Moje pierwsze pięć lat" zadałaś mi pytanie ... co czułem gdy się urodził nasz Syn. Byłem/jestem najszczęśliwszym i najdumniejszym ojcem na ziemi, patrząc małymi niebieskimi oczkami na mnie powiedział mi "cześć tatusiu". W takim momencie wiedziałem/wiem, że kolejnym etapem w moim życiu jest wychować oto tego małego człowieczka na osobę dobrą, kochającą, szanującą wartości drugiego człowieka, aby nigdy nie był egoistą, pomagał, aby był szczęśliwy i dumny ze swoich rodziców.
Patrzył tak na mnie jak byśmy się znali już lata. I nigdy nie zapomnę Jego pierwszego uśmiechu. Cudowny, Boski, Wspaniały, Kochany, Jedyny ... Syn.

Jaki tu spokój, jaka cisza, nie ma Was w domu, nie ma.

Kocham Was. Życzę Ci Synu zdrówka i wracaj prędko do domu, bo ...

Jaki tu spokój, jaka cisza, nie ma Was w domu, nie ma.

3 komentarze:

stula pisze...

Marcin! Czytając to siedzę i wyję. Jesteś niesamowity. Dzięki tym słowom wciąż jeszcze wierzę w facetów.
A Bartusiowi życzymy szybkiego powrotu do domu. Kochany nasz waracaj do zdrowia szybko. Modlimy się o to i trzymamy kciuki!!!!

tatabartosza pisze...

no Wiolu naprawdę jestem niesamowity prawie o mało co spalił bym dzisiaj cały dom ale to długa historia.
Ale dziękuję ci z całego serca.

kasiau pisze...

kocham cię tatobartosza!!